Edith Derlon Networking

Dziękuję Bogu za to, że jest zawsze przy mnie. Dziękuję, że dałeś mi cudowne życie.

Dziękuję za cudowną Mamę i wspaniałego Tatę, którego nigdy dobrze nie poznałam dobrze, ale dali mi życie.

Dziękuję Panu Ryszardowi Kedron, który zaprowadził mnie do kościoła. Stałam obok i myślałam, że człowiek zwariował, ale stałam i obserwowałam i uczyłam się. Dziękuję za każdą minutę, za modlitwy, kótrych mnie uczył, za bezcenne rozmowy o wierze i Bogu. Ryszard jest moim codziennym wsparciem.

Dziękuję Dr.Charles Stanley’owi, ktory jest moim codzienną opoką, która nauczyła mnie modlitw i krok po kroku oczyszczania sumienia.

Dziękuję księdzu Piotrowi Glasowi, który informował mnie o różnych niebezpieczeństwach, udzielał pomocy w oczyszczaniu sumienia i uczył modlitw.

Dziękuję księdzu Marianowi Rachelowi, który uczył mnie o różnych niebezpieczeństwach.

Dziękuję siostrze Marii Kwiek za bezcenne wsparcie i nauki.

Dziękuję księdzu z Sanctuaire de Laghet – Francja za wsparcie w życiu codziennym i pomoc w dążeniu do mojego wymarzonego celu – renowacji kościoła St.Hospies w Saint Jean Cap Ferrat, do którego trafiłam przypadkowo mając 24 lata. A było to 20 lat temu. W kościele tym, pisałam Listy do Boga, płakałam gorzkimi łzami, błagałam o wybaczenie, prosiłam o pomoc dla siebie i wielu moich znajomych. Wszystkie grzechy, bóle, smutki, troski zostały usunięte z mojego serca, a znajomi, dla których prosiłam o pomoc, otrzymali ją. Kościół ten ma dla mnie ogromne znaczenie, ponieważ tutaj moje zagubione serce przeistaczało się w cudowne i pełne Miłości. Dziękując za wszystko, prosiłam Boga, żebym mogła coś dać z siebie kościołowi. Nie było to łatwe zadanie, ale po roku proszenia odpowiedni ludzie stanęli na mojej drodze. Pisząc tę informację jestem w Monaco, jest 5.06.2019r. i niebawem będę mogła wykonać pewne zmiany w tym cudownym kościele.

Dziękuję proboszczowi Edwardowi Cichonowi, dzięki któremu zrozumiałam, iż księża są o wiele bardziej atakowani przez zlo, niż inne osoby. Przez zamknięcie kącika pisania listów do Boga w Głuchołazach stanęłam na szczycie zadania i stworzyłam tę stronę. Była to bolesna lekcja, ale skuteczna. Dziękuję za bezcenny ból, przez który zaczęłam poszukiwać odpowiedzi na pytanie – dlaczego, jak to możliwe, że ksiądz zamknął coś, co zrobiłam z Miłości – kącik pisania Listów do Boga. Było to miejsce dla każdego, kto potrzebował w spokoju usiąść w cichym miejscu i napisać List do Boga, wyżalić się, porozmawiać. /W zakładce możesz zobaczyć zdjęcia/

Dziękuję Panu Januszowi i jego żonie, którzy prowadzili księgarnię w Opolu za wskazanie Modlitwy Pompejańskiej. Dla osoby, która nie znała żadnej modlitwy, było to nie lada wyzwanie. Ale udało się. Od 3 lat raz lub dwa razy w roku odmawiam Nowennę Pompejańską, a Różaniec stał się częścią mnie.


8 Listów do Boga to działalność charytatywna. Istnieje, aby wspierać i oczyszczać każde cierpiące serce, wspierać osoby poszukujące swojego celu w życiu.

Tam, gdzie wyznaczony jest cel prawdy, musi być wiara!
W każdej sytuacji, w której nie jesteś pewien, pierwszą, bardzo prostą rzeczą do rozważenia jest odpowiedź na pytania: „Czego chcę? Po co to jest?”

Najważniejsze jest określenie celu, ponieważ to właśnie on determinuje wynik!
Chcesz wiedzieć, kim jesteś? To bardzo prosta sprawa – kartka, dlugopis i w pierwszej kolejności sprzątasz serce, żeby nowe zdarzenia znalazly swój adres.

Wspólne partnerstwo jest kluczową częścią misji, aby doprowadzić ludzi na całym świecie do korzystania z wrodzonego talentu, który otrzymali od Boga, żeby wzbogacić relacje z Jezusem Chrystusem i nieść Miłość na całym świecie.

Jeżeli jesteś gotowy na zmiany, ale nie jesteś pewien, co dalej lub wykonałeś już jakąś pracę, ale potrzebujesz wsparcia, skontaktuj się, napisz, zadzwoń! Zawsze otrzymasz wsparcie!

Każda osoba zwracająca sie z pytaniem czy też swoją historią jest chroniona anonimowością.

Potrzebujesz pomocy w napisaniu Listu do Boga albo modlitwy, napisz lub zadzwoń pod numer WhatsApp +33678632022.


Po co Bogu oddajesz swoje problemy? Nie po to, aby je rozwiązać i mieć „spokój”, ale po to, żeby stać się Miłością.

Jeżeli całkowicie oddasz Stwórcy swoje problemy, to szybko zauważysz efekty. Poczujesz, że już nie jesteś sam, że zawsze jest ktoś przy Tobie, że działają w Twoim życiu jakieś siły i moce, których nie widać, a jednak są i ujawniają się w konkretnych sprawach. Będzie w Tobie wzrastała ufność i zawierzenie, zrozumienie i pojmowanie, wola i moc działania. Będziesz coraz odważniej i spokojniej przyjmował nowe wyzwania – zarówno te czysto przyziemne, ziemskie jak i te duchowe, energetyczne. Pozwolisz Miłości działać w Tobie i przez Ciebie. Dla większości będzie to zupełnie nowe wyzwanie, nowe doświadczenie. Jak każda nowa rzecz przynosić będzie coś, czego nie znasz i nie pojmujesz. Ale Ty już wiesz – Ty już wszystko oddałeś Bogu bez troski, strachu i lęku o efekt i przyszłość, bo Twoją intencją jest pomnażanie Miłości.

Prosto, łatwo i skutecznie! Miłość czyni Miłość, Miłość rodzi Miłość!

Po co komplikować sobie życie, samemu narzucać cele trudne do zrealizowania? Wszystko oddajesz Bogu! Nawet swoją duszę! Ale czy człowiek może oddać komuś swoją duszę we władanie? Oczywiście, że może, bo ona jest jego częścią. A że jest też częścią większego ducha, to wie, że zawsze może liczyć na wsparcie Boga. Każdy, kto kroczy drogą Miłości, wie, że przejawiając Miłość łączy się ze swoim Duchem a tym samym z Miłością. Otwiera się na Boga, staje się Jednością Duchową i cielesną. Współodczuwa, choć nie przyjmuje na siebie cierpienia „całego” świata. Nastąpiła w nim zmiana rozumienia i pojmowania swojego istnienia.

Istnieję dla Miłości, aby Nią się stać i Ją dalej siać. Jestem całkowicie oddany Miłości. Już wiem, że nie ma dla mnie innej drogi jak tylko Miłość. Oddaję więc Bogu wszystko, co mi w tym przeszkadza, podwijam rękawy, otwieram oczy, umysł, serce i KROCZĘ KU MIŁOŚCI.

A droga nierówna, zawiła i kręta, szczególnie na początku. Wiele sprzecznych sygnałów, nawet konfliktowych sytuacji, ale Ty już wiesz – wszystko oddajesz Bogu. On rozwiąże każdą sprawę tak, że będzie to w jakimś stopniu służyło Miłości.

Na tej drodze czeka Ciebie kolejne wyzwanie. Jak masz być Miłością, jak ją najlepiej przejawiać, gdy nie możesz z Nią porozmawiać, upewnić się, że postępujesz właściwie? Przydałaby się jakaś forma komunikacji. Czucie czuciem, intuicja intuicją, ale rozmowa rozmową. Rozmowa zawsze pomaga, wyjaśnia, przyśpiesza niektóre procesy. Co zrobić, aby usłyszeć Boga? Odpowiedź jest bardzo prosta – SŁUCHAĆ. Wyrazić taką wolę i chęć nauczenia się rozmowy z Bogiem. Oddać mu swoje myśli i wyrazić zainteresowanie słowami Boga. Wystarczy usiąść i zawołać: Słucham Cię, Boże!

Aby proces nauki szybciej i łatwiej przebiegał, należy zapisać to, co usłyszałeś, jakie myśli do Ciebie przyszły. Jak już sobie porozmawiacie, to należy oddzielić plewy od ziaren, czyli wybrać to, co jest Miłością i ma służyć Miłości, a odrzucić to, co osądza i wywyższa. Każda rozmowa poza słowami przyniesie jakieś zrozumienie, doda sił i energii, dostroi bardziej do wibracji Miłości, abyś mógł być Miłością, tak jak Ja nią się stałam. I z tego się cieszę, i przekazuję mą radość wszędzie, gdzie jestem!

Jestem Miłością!
A wszystko to, bo Bogu zaufałam
I wszystkie me problemy Mu oddałam!
Całe moje życie będę Ciebie wysławiała!

Top